"Kolejna kompromitacja". Zwrot ws. aktu oskarżenia wobec europosła PiS
W ubiegłym tygodniu Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia akt oskarżenia przeciwko Michałowi Dworczykowi, byłemu szefowi Kancelarii Premiera Mateusza Morawieckiego. Śledczy zarzucają europosłowi PiS, że jako funkcjonariusz publiczny nie dopełnił obowiązków dotyczących ochrony informacji niejawnych i aktów wewnętrznych KPRM, a także utrudniał śledztwo w sprawie tzw. afery mailowej. Politykowi Prawa i Sprawiedliwości grozi kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.
"W prokuraturze ograniczono mi możliwość rzetelnego zapoznania się z aktami sprawy, a moje wszystkie wnioski dowodowe, które chciałem złożyć zostały odrzucone" – oświadczył Dworczyk.
"Kolejna kompromitacja żurkowców!"
Okazuje się, że w sprawie doszło do pewnego zwrotu. "Kolejna kompromitacja żurkowców! Właśnie otrzymałem informację, że sąd zwrócił akt oskarżenia przeciwko mnie do prokuratury ze względu na braki formalne" – poinformował we wtorek na platformie X Michał Dworczyk. "Tak to jest jak na polityczne zamówienie ściga się opozycję" – ocenił.
O co chodzi w "aferze mailowej"?
Tzw. afera mailowa wybuchła w czerwcu 2021 r., gdy w internecie zaczęły pojawiać się fragmenty korespondencji prowadzonej z prywatnej skrzynki mailowej Michała Dworczyka. W publikowanych materiałach znajdowały się informacje dotyczące funkcjonowania rządu i administracji publicznej. Dworczyk od początku twierdził, że jego skrzynka została zhakowana, a w ujawnionej korespondencji nie było informacji niejawnych. W październiku 2025 r. Parlament Europejski uchylił immunitet politykowi PiS.
"Po pięciu latach od ataku hakerskiego na skrzynki mailowe co najmniej kilkudziesięciu polityków oraz urzędników państwowych, prokuratura nie ma pojęcia kto dokonał przestępstwa. Jednak dziś prokuratura nie tropi hakerów, a stawia zarzuty mi, jednemu z poszkodowanych" – skomentował eurodeputowany.